• Maj 20, 2017

NIE KUPUJ DZIECKU TYCH UŻYWANYCH RZECZY

NIE KUPUJ DZIECKU UŻYWANYCH RZECZY

Dzieci kosztują. Jako mama dwójki, a za chwilę trójki dzieci wiem coś o tym. Najpierw wyprawka włącznie z wózkiem, łóżeczkiem i fotelikiem do auta, potem pieluchy, ubranka i buty, które ciągle są za małe i milion innych rzeczy. Część z nich możemy śmiało kupić jako używane czy przejąć od znajomych po ich dzieciach, ale są też takie, które powinny być nowe. Jakich używanych rzeczy nie powinno się kupować dziecku?

– FOTELIK SAMOCHODOWY

Kupując używany fotelik samochodowy od obcej osoby nigdy nie wiemy, jak długo był użytkowany i czy nie brał udziału w wypadku drogowym. Może więc mieć ukryte (niewidoczne gołym okiem) uszkodzenia, przez co nie zapewni naszemu dziecku odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.
Foteliki mają też swoją żywotność, która ma określoną przez producenta liczbę lat (fotelik 0-13 kg ok. 4 lat, 9-18kg ok. 6 lat, a 15-36 kg ok. 9 lat). Foteliki są wykonane z plastiku i specjalistycznego styropianu energochłonnego – te materiały starzeją się i po kilku latach nie mają już takich właściwości jak nowe. Więcej o zakupie fotelika pisałam TUTAJ.

– MATERAC DO ŁÓŻECZKA

Pomijając historie z robakami w materacach z gryką faktem jest to, że materace to siedlisko bakterii i grzybów, dla których doskonałą pożywką są ludzkie wydzieliny (ślina, pot; to co się uleje z małej buzi, to co wypłynie z pełnej pieluchy). Do tego jest tam ciepło i ciemno. Jeżeli się uprzemy na używany to wybierzmy ten lateksowy z pokrowcem, który można wyprać w wysokiej temperaturze. Naturalne typu gryka / kokos po kimś omijajmy szerokim łukiem.

– BIELIZNA

I nie chodzi tutaj tylko o używane majtki (o których pisałam TUTAJ), ale także skarpetki, bodziaki, śpioszki czy czapeczki. Generalnie nie powinno się kupować niczego, co jest noszone blisko ciała. W przypadku odzieży z ciuchlandu największym zagrożeniem są agresywne środki chemiczne stosowane do dezynfekcji tych ubrań, a które mogą podrażnić delikatną skórę noworodka.
Jeżeli chodzi o ubranka po znajomych pozostaje kwestia drobnoustrojów – wypranie ich w wysokiej temperaturze (min. 60 stopni) i porządne prasowanie powinno wyeliminować zagrożenie. Przy starszych dzieciach, których skóra jest już bardziej odporna na czynniki zewnętrzne, możemy zaszaleć w ciuchlandzie z bluzeczkami czy spodniami, ale oczywiście musimy je porządnie uprać przed założeniem dziecku.

– BUTY

Pierwsza rzecz to bakterie czy grzyby po poprzednim właścicielu, które dostajemy razem z butem w gratisie. Skórzanych butów nie można przecież uprać, a przetarcie spirytusem ich wnętrza wiele nie da. Druga to fakt, że but dopasowuje się do tego pierwszego właściciela i „zapamiętuje” sposób stawiania przez niego stóp razem ze wszystkimi nieprawidłowościami czy wadami. Tym samym zakładając naszemu dziecku buty używane wymuszamy poniekąd na jego stopach obce, nienaturalne ułożenie.

– RZECZY OSOBISTE

Nie kupujmy i nie przyjmujmy smoczków, butelek, gryzaczków, pieluszek tetrowych czy pościeli po innych dzieciach. Większość z tych rzeczy nie kosztuje dużo, a różnica między nowymi a używanymi jest duża, zwłaszcza jeżeli chodzi o bezpieczeństwo noworodka (uszkodzona guma, bakterie, grzyby).

Podsumowując. Oczywiście można kupić fotelik samochodowy od przyjaciół, kiedy mamy wiedzę, że nabyli go np. 1,5 roku wcześniej i nie mieli jak dotąd żadnej kolizji drogowej. Ba! Niektórzy uważają, że lepszy używany fotelik od obcej osoby niż żaden. Jednak w przypadku pozostałych rzeczy typu materac, bielizna czy rzeczy osobiste kupno od znajomych czy od obcych ludzi nie różni się wiele od siebie. Podobnie jak zakładanie dziecku butów po starszym bracie nie jest najlepszym pomysłem (przede wszystkim tych pierwszych do nauki chodzenia). I nie chodzi tutaj o bakterie czy grzyby, ale właśnie o  to, że w używanych butach dziecko przejmuje nieprawidłowe nawyki i wady swojego „poprzednika”. Dlatego przynajmniej te pierwsze buty powinny być nowe.

Oczywiście, że wszystko kosztuje i wiele mam po prostu nie stać na same nowe rzeczy, jednak warto się zastanowić, na czym rzeczywiście warto zaoszczędzić, a gdzie po prostu lepiej tego nie robić.

12 komentarzy

  • super dzieciaczki

    Maj 20, 05 2017 09:28:32

    A co uważasz o przekazywaniu właśnie tych bodziaków przez znajomych rodzinę?

    • Mamoholiczka

      Maj 20, 05 2017 10:16:48

      Dla noworodka wszystkie ubranka mam nowe. Dla kilkumiesięcznego dziecka jak dla mnie mogą być używane po dziecku znajomych czy krewnych.

  • zapiecek.art13

    Maj 20, 05 2017 10:17:31

    Ja dostała od rodziny trochę ubranek dla synka i zakładam je. Czapeczki też. Poprałam wszystko dobrze i chodzimy w tym. Jeśli chodzi o smoczki, butelki czy gryzaki to zdecydowanie nowe. To nie kosztuje wiele.

  • Marlena

    Maj 20, 05 2017 12:04:21

    My dla nowonarodzonego synka mieliśmy wszystko nowe. Pozniej kupowalam lub dostawalam rzeczy uzywane ale wszystko zawsze pralam. Jestem czlonkiem kilku grup na ktorych mamy wyprzedają rzeczy po swoich dzieciach.Nie wiem jak np.można już nie mówię że kupować ale sprzedawać używaną butelkę lub smoczek z widocznymi sladami użytkowania bo i takie ofery widzialam gdzie pani wystawila wyslużoną butelkę i pogryziony smoczek za grosze bo jak napisala „szkoda wyrzucać a może jakiejś potrzebującej mamie się przyda”.

  • anna

    Maj 20, 05 2017 06:31:47

    ja sie z tym nie zgadzam, mnie nie stac zeby kupowac nowe bodziaki i ubranka, jeden bodziak dziadowskiej jakości to kolo 8 zl, to duzo jak na to ze ich trzeba kilka a dziecko szybko wyrasta,, co do butow to tez zalezy – moja corka jak byla mala nowo kupione buciki nosila kilka razy i wyrosla jej stopa, i co? mam wyrzucic 40 zl w bloto? oddac nie mam komu. Kupilam uzywane sandaly, wygladaly jak nowe a cena 10 zl, pochodzila miesiac i sandaly do… no wlasnie czego? Jak ktos ma kase to moze wywalac na „nowe”, jak sie zarabia najnizsza krajowa i ma dwojke dzieci to juz tak cudnie nie jest.

  • Magda z sasanki blog

    Maj 20, 05 2017 07:22:13

    My mieliśmy część używanych rzeczy w wyprawce, w tym bodziaki. Prane w wysokiej temperaturze z kilkoma kroplami olejku z drzewa herbacianego + prasowane. Buty można odkażać srebrem w sprayu, choć te dłużej noszone rzeczywiście nie nadają się z uwagi na dopasowanie do poprzedniego właściciela. Smoczek nie, ale gryzaki zachowam dla młodszego rodzeństwa Heli- są mało używane i można je łatwo odkazić.

  • Renia Hanolajnen | Ronja.pl

    Maj 20, 05 2017 09:27:23

    Bardzo rozsądna i słuszna lista. Głos mi się na głowie jeży, kiedy widzę na OLX powypadkowe foteliki samochodowe bez pasów (bo zostały przecięte po wypadku). Sprzedawcy piszą, żeby dokupić pasy w serwisie, a taki fotelik w ogóle nie powinien być już używany, bo ma uszkodzoną konstrukcję!
    Jeśli chodzi o „termin przydatności” fotelików, to na fotelikach powinna być naklejka z datą produkcji, więc można to sprawdzić. Termin wynosi maksymalnie 10 lat (każdy producent określa trochę inaczej).

  • Agnieszka Jezierska/Agumama.pl

    Maj 29, 05 2017 12:54:02

    Bardzo rzetelna lista. Co prawda ubranka miałam częściowo używane ale prałam je w wysokiej temperaturze.
    To, co mnie ostatnio gdzieś zakłuło w oczy to pani sprzedawała bardzo zużyte butelki na mleko „bo szkoda wyrzucić”!!!

  • Katarzyna

    Maj 30, 05 2017 07:33:26

    Foteliki, materace i rzeczy typu smoczki – ok, zgadzam się. Ale z tymi bodziakami to lekka przesada. Porządne upranie przed założeniem w zupełności wystarczy. Swoją drogą gdzieś nawet czytałam, że pod kątem zawartości chemii w materiale, lepsze są właśnie te już noszone ubranka, bo mają w sobie o wiele mniej chemii produkcyjnej, która częściowo lub całkowicie została usunięta z materiału na drodze wielokrotnego prania. Więc czy nowe bodziaki są aż tak dobrym rozwiązaniem? ;)

  • Carolina

    Czerwiec 06, 06 2017 08:29:49

    Faktycznie, fotelik kupowaliśmy nowy, oczywiście nowe gryzaczki i smoczki. Ciuszki mam akurat nowego materacyka nie było potrzeby kupować bo kupowaliśmy nowy wózek Vicco z całym wyposażeniem, a on ma własnie takie wymienne kokosowe materacyki, które można każdorazowo uprać i odświeżyć. Jakoś nie chciałabym żeby moje dziecko miało po kimś wózek. Jednak co nowe, w dobrej cenie i 2w1 bo mogę sobie gondolę na spacerówkę zamienić, to dla mnie jakoś lepsze ;-)

  • Luiza

    Czerwiec 13, 06 2017 12:35:13

    Michaś ma tylko kilka używanych zabawek. Takie uniwersalne, które zostały po moim siostrzeńcu. Ubranka, body i całą resztę wolałam mieć nową. Nowy kupiliśmy też wózek. oglądałam ten vicco, ale bardziej spodobała mi się Barletta adamexu. Dużo fajnych wersji kolorystycznych, no i przystępna cena.

  • Mika

    Czerwiec 19, 06 2017 02:07:35

    A ja nie rozumiem tłumaczenia, że kupuje ktoś wszystko używane bo go nie stać. Od czegoś w końcu jest to nieszczęsne 500+. Wiec skoro ktoś ma bardzo niski dogodne to dostaje to świadczenie i 500zl powinno być przekazane na potrzeby dziecka,zatem można mu stopniowo kupować nowe rzeczy. Tak na marginesie,ostatnio w markecie widziałam fotelik samochodowy za 129zl i się załamałam jak jakaś kobieta go wzięła i jeszcze przy kasie marudzil a,ze musi go kupić. Jak uświadamiać taki beton intelektualny.

Zostaw komentarz