• Lipiec 16, 2017

DLACZEGO BOJĘ SIĘ CESARKI

boję się cesarki

Wiem dokładnie kiedy po raz pierwszy przytulę mojego nowonarodzonego synka. Mam wyznaczony termin cesarskiego cięcia. Na zimno. Za 3 tygodnie. Jednak mimo tego, że będzie to już mój trzeci raz i powinna to być dla mnie przysłowiowa „bułka z masłem”, to i tak boję się cesarki.

Dokładnie wiem, jak to wszystko będzie wyglądało, znam poszczególne etapy i czego mogę się po nich spodziewać. Wiem kiedy i co będzie najprawdopodobniej bolało, w którym momencie sparaliżuje mnie strach, a kiedy fala szczęścia i miłości zdejmie to wszystko ze mnie i popchnie w zapomnienie. Jednak jest kilka rzeczy, które i tak mnie stresują. Mimo tego, że to moje trzecie cesarskie cięcie.

WKŁUCIE W KRĘGOSŁUP

To jak dla mnie najgorszy moment całego cesarskiego cięcia. Pal licho późniejsze bolesne obkurczanie się macicy czy ciągnięcie blizny i chód a la zombie. To właśnie wtedy siadasz na zazwyczaj chłodnym stole operacyjnym, telepie cię z zimna i stresu, a anestezjolog każe ci maksymalnie wygiąć plecy w łuk. I jeszcze bardziej i jeszcze, a ty juz bardziej nie możesz, bo przecież wciąż masz ten ogromny, ciążowy brzuch. I nagle czujesz to okropnie nieprzyjemne ukłucie i dziwne ciepło, które spływa w dół aż do małych palców u twoich stóp. Okropność. A oni każą ci się szybko kłaść, zanim przestaniesz kontrolować swoje nogi. Brrr…

WYJMOWANIE CEWNIKA

O ile cewnik zakłada się już po podaniu powyższego znieczulenia (a przynajmniej tak powinno być) i kompletnie się tego nie czuje, o tyle z jego wyjęciem już tak różowo nie jest. Cewnik jest wyjmowany przed pionizacją czyli pierwszą próbą wstania świeżo upieczonej mamy z łóżka tj. po kilku/kilkunastu godzinach od operacji (czas uzależniony od rodzaju znieczulenia). Kiedy położna przymierzała się do wyjęcia mojego cewnika po pierwszej cesarce zapytałam ją, czy będzie bolało. Ona, że „Nieeeee. To takie uczucie, jak wyciąganie suchego tamponu”. Jednak po dwóch takich wątpliwych przyjemnościach w moim życiu mogę napisać z ręką na sercu, że wolę suchy tampon. Może być nawet w rozmiarze XXL.

PRZEBIEG CESARSKIEGO CIĘCIA

Cesarskie cięcie to operacja. Niby wykonywana rutynowo, ale jednak operacja. Tu zawsze coś może pójść nie tak – moja wyobraźnia działa tutaj aż za bardzo. I o ile droga dziecka na ten świat przez cesarskie cięcie jest dla niego samego w miarę bezpieczna, o tyle dla kobiety już mniej… Sam przebieg cesarki jest znośny. Co prawda słyszysz rozmowy lekarzy niekoniecznie na tematy, które są odpowiednie do poruszania nad twoim otwartym brzuchem, ale nic nie boli. Czasem czujesz szarpanie czy ciągnięcie. Ale dziwne jest to, że cały czas jesteś jakby biernym świadkiem narodzin Twojego dziecka. I kompletnie nie wiesz, co tam się dzieje za tym parawanem. Tylko czekasz w napięciu …

Jednak pomimo różnych minusów przyjścia na świat dziecka właśnie w ten zmedykalizowany sposób, to nadal jest to cud narodzin. Jak dla mnie najpiękniejsza chwila na świecie. Pierwszy oddech, pierwszy krzyk i łzy szczęścia; przekonanie, że dla takich momentów warto żyć. I mimo, że drżę przed tym wszystkich ze strachu jak głupia, bo tak niewiele będzie wtedy zależeć ode mnie, to jednocześnie nie mogę się już tego dnia doczekać.

O moich poprzednich cesarskich cięciach pisałam już 3 lata temu we wpisie „MIAŁAM CESARKĘ NA ŻYCZENIE

13 komentarzy

  • Patka

    Lipiec 16, 07 2017 10:48:59

    Dla mnie tez to byl taki strach,wogole nie przygotowana bylam na cesarke ale gdy po 12 godzinach po oxy nie bylo postepu porodu i 5 cm rozwarcia tylko nie bylo wyjscia uslyszalam ze czeka mnie cesarskie ciecie to bylam przerazona nie moglam opanowac placzu i strachu ale jedno bylo najwazniejsze zeby urodzic dziecko zdrowe to mnie zmobilizowalo i juz po 30 min byl synek Nikodem duza mobilizacje dalo mi to ze byl przy mnie narzeczony a teraz mąz dal mi duzo sily i wsparcia choc on przezyl to tez .Trzeba myslec wtedy centralnie o tym ze dzidzia bedzie z nami .

  • MamaKarolina

    Lipiec 16, 07 2017 09:33:47

    Ja bardzo nie chciałam cesarki i cieszę się że jej nie miałam. Nie uważam jej za poród „gorszego sortu”, po prostu słyszałam że po cc dużo dłużej się dochodzi do siebie po porodzie, i jeszcze ta blizna i poza tym to jednak operacja: nigdy nic nie wiadomo. Była szansa że będę miała cc ponieważ miałam wywoływany poród (zachamowany wzrost płodu i spadki tętna) i jeśli by nie poszło szybko naturalnie to mieli ciąć. Na szczęście się udało. 3h po porodzie już czułam się całkiem dobrze. Jeszcze jak piszesz teraz o tym wkluciu w kręgosłup i cewniku… o tym nie myślałam ale w takim razie tym bardziej bym nie chciała… jak miałam wywoływany poród i usłyszałam że muszą założyć cewniku byłam przerażona. Niebwiedzialam że to był cennik dopochwowy czyli balonik i nic nie bolał o. Jak się ucieszyłam że to to.
    Już niedługo. Oby wszystko było dobrze u Ciebie, powodzenia

  • Agnieszka Jezierska

    Lipiec 17, 07 2017 12:34:03

    Ja miałam cesarkę w znieczuleniu ogólnym, więc nie wiem co się dzieje w trakcie. Wyjmowania cewnika też nie pamiętam. Moje najgorsze wspomnienie związane z cesarką to ten ciężki woreczek, który położna rzuciła mi na brzuch na sali, na której się wybudziłam. Do dziś go czuję, a minęły ponad 3 lata.

  • Karolina / Nasze Bąbelkowo

    Lipiec 17, 07 2017 07:05:50

    A ja dla odmiany wręcz panicznie bałam się porodu naturalnego – i w sumie teraz czuję wielką ulgę, że jako mama adopcyjna ostatecznie go uniknęłam. Znam kilka dziewczyn, które po porodzie nabawiły się takiej traumy – że już nie zdecydowały się na drugą ciążę, choć wcześniej miały takie plany. Cesarki obawiałabym się zdecydowanie mniej – ponieważ przeszłam już kilka operacji (w tym jedna z nich według słów moich lekarzy była jeszcze „gorsza” i bardziej skomplikowana, niż cesarka – i trwała kilka godzin, po których mieli problemy z wybudzeniem mnie). Nawet po tej ostatniej operacji doszłam bardzo szybko do siebie, już następnego dnia dreptałam po szpitalnym korytarzu, a po dwóch dniach wyszłam ze szpitala na żądanie i na pierwsze spotkanie z naszym adoptowanym synkiem. Wiadomo, szwy trochę ciągnęły – ale dla mnie nie było to niczym mocno uciążliwym (podobnie jak cewnikowanie i wszelkie inne procedury „wokół” zabiegu).

  • Aśka

    Lipiec 17, 07 2017 09:28:50

    Miałam dwie cesarki. Pierwszą, do której się nie przygotowywałam i którą bardzo źle wspominam. Bardzo się nacierpiałam. Drugą, której ze względu na poprzednie doświadczenia bardzo się bałam i która przebiegła wzorowo. Nic mnie nie bolało. Po dwóch dobach wyszliśmy do domu. Na szczęście złe wspomnienia po pierwszej zatarła druga, bardzo udana. Nawet blizna po drugiej wygląda o wiele ładniej ;)

  • Wioleta

    Lipiec 17, 07 2017 09:33:55

    Ja teraz miałam drugie cc i znając wszystko bałam sie, chyba najbardziej dochodzenia do siebie po zabiegu. Okazało się, że szybciej doszłam do siebie niż po pierszwym cc, juz na 2 dzień biegalam po szpitalu ;)

  • Bookendorfina Izabela Pycio

    Lipiec 17, 07 2017 11:33:25

    Dla dziecka jesteśmy w stanie wszystko znieść, cudowne chwile narodzin. :)

  • Asia – Wypaplani

    Lipiec 17, 07 2017 06:46:37

    Wykmowanie cewnika mnie akurat nie bolało, ale dramatycznie wspominam wkłuwanie się w kręgosłup. Jak tu się zgiąć w pół, gdy przed Tobą wielki balon? To dopiero było wyzwanie ;)

  • Olga

    Lipiec 18, 07 2017 05:50:05

    Ja jestem po dwóch porodach SN. W ciąży na myśl o porodzie przez cięcie robiło mi się gorąco. Właśnie ze względu, że to operacja nie zdwcydowałabym się nigdy na cesarkę ma żądanie.

  • Marcin

    Lipiec 18, 07 2017 07:03:26

    Prawda jest taka, że lepiej przeżyć cesarkę i stres z nią związany niż stres i mękę ze służbą zdrowia, która z punktu widzenia widzi mi się czy innej klauzuli sumienia odmówi jej wykonania pomimo istnienia wskazań. Sporo takich historii w ostatnim czasie.
    Fajnie, że poruszyłaś ten temat bo jednak wielu przyszłym mamom może nieco poszerzyć wiedzę i nieco zniwelować stres. Dla mnie najistotniejsza jest świadomość, że to operacja, i należy zawsze i wszędzie o tym pamiętać.

  • Gizanka

    Lipiec 19, 07 2017 10:16:34

    Za każdym razem ( a miałam 2 cesarki) zakładano mi cewnik przed podaniem znieczulenia. Okropne uczucie moim zdaniem.
    Myślę, że jeśli chodzi o cesarkę to jest to taki rodzaj strachu o siebie i dziecko, którego nigdy się nie wyzbędziemy.

  • Life by MARCELKA

    Lipiec 20, 07 2017 08:06:55

    ja nie miałam cesarki więc nie mogę się wypowiedzieć – pierwszy poród siłami natury, choć był bardzo ciężki,
    a teraz się okaże, choć jestem nastawiona na poród naturalny

  • Aga-tucudanakiju

    Lipiec 22, 07 2017 02:09:08

    Ja jestem właśnie po drugiej cesarce ze znieczuleniem ogólnym. Trzy tygodnie temu w ten sposób urodziłam moją drugą córeczkę. Mimo to iż wiedziałam dokładnie co mnie czeka strach był ogromny. Przed samym zabiegiem trzęsłam się tak, że nie byłam w stanie odpowiadać na pytania anestezjologia. Wtedy postanowiłam, że to ostatni raz, nie chcę tego więcej przeżywać. Ale jak już doszłam do siebie (szybko i sprawnie)i patrzę teraz na tą Maleńką Cudowną Istotkę to już te najgorsze przeżycia odchodzą w niepamięć ☺. Życzę szybkiego zapomnienia i radosci z Malego Cudu. O tym myśl przez cały ten czas ☺.

Zostaw komentarz